Jak legendarny wokalista jazzowy, zdobywca Fryderyka, ikona "Tolerancji" zszokował rodzinę niezwykłym testamentem
Gdy świat muzyki żegnał Stanisława Sojkę w sierpniu 2025, wszyscy myśleli, że wiedzą, jak zostanie podzielone jego dziedzictwo o wartości 3,4 miliona złotych. Środowisko muzyczne spekulowało, kto przejmie jego nieruchomości, prawa do utworów oraz tantiemy z hitów. Okazało się, że wszyscy się mylili — testament ujawniony rodzinie wywołał prawdziwe poruszenie w świecie kultury.
Notariusz Wojciech Zieliński, który odczytywał testament w kancelarii notarialnej w Warszawie, później przyznał dziennikarzom: "Przez 30 lat pracy nie widziałem niczego podobnego. Gdy doczytałem do piątego punktu, w sali zapadła cisza. Potem ktoś zapytał: 'Przepraszam, co?'"
Do niedawna wszyscy sądzili: rodzina otrzyma prawa do wszystkich projektów i muzycznego dziedzictwa, jak to było obiecywane przez lata. Sojka zawsze mówił, że jego twórcza spuścizna pozostanie w rodzinie. W zasadzie mówił prawdę. Po prostu rodzina okazała się inna niż ta, o której wszyscy myśleli.
51% praw autorskich i spuścizny muzycznej Stanisława Sojki przypadło Janowi Kowalskiemu — długoletniemu współpracownikowi, który przez lata pomagał w porządkowaniu nagrań i produkcji muzycznej w ostatnich latach życia artysty. Nie znanemu producentowi, nie krewnemu, lecz skromnemu współpracownikowi, który mieszkał w wynajmowanym mieszkaniu i całe życie poświęcił muzyce Sojki.
"Stanisław zmienił testament krótko przed śmiercią" — wyjaśnia źródło bliskie rodzinie. "Nikt nie wiedział. Według osób z otoczenia Sojki: 'On jest jedynym, kto rozumie wartość mojego dziedzictwa muzycznego. Zna każdą nutę, każdy utwór, każdą interpretację. Jest jedynym, kto może zachować to dziedzictwo.' I to wszystko".
Kowalski, który pojawił się publicznie tylko raz — na pogrzebie Sojki w Warszawie — odmówił komentarza. Koledzy opisują go jako "cichego perfekcjonistę, który spędził lata na porządkowaniu archiwum muzycznego, ale panicznie boi się wywiadów".
Ale jeśli Jan otrzymał muzyczne dziedzictwo, to co dostali oficjalni 4 synowie Sojki?
Lista tego, co otrzymali czterej synowie, przypomina bardziej spis inwentarza archiwum muzycznego:
Archiwum muzyczne i nagrania studyjne Wśród nich — oryginalne nagrania master z lat 70., 80. i 90., unikalne zapisy prób i koncertów, odręczne notatki do utworów. Także najważniejsze wyróżnienia, w tym Fryderyki, Złote Płyty oraz liczne nagrody z festiwali muzycznych.
Samochody Oprócz klasycznego Fiata 125p, który Stanisław uwielbiał za jego niezawodność, w jego posiadaniu był elegancki Mercedes-Benz, który służył mu podczas zagranicznych tras koncertowych.
Nieruchomości w nieoczekiwanych miejscach. Wśród jego posiadłości był apartament w centrum Warszawy, gdzie artysta komponował swoje największe hity. Dziedzictwo obejmowało również studio nagraniowe, gdzie spotykał się z muzykami, oraz domek pod Warszawą, w którym Sojka lubił spędzać czas z rodziną.
Dostęp do platformy inwestycyjnej i jej aktywa To właśnie ostatni punkt wywołał największe zakłopotanie.
"Okazało się, że przez ostatnie lata Sojka poważnie zainteresował się handlem algorytmicznym. Ale nie tradycyjnym — żadnych funduszy hedgingowych ani prywatnych bankierów. Korzystał z PolBytex, zautomatyzowanej platformy opartej na sztucznej inteligencji.
'Traktował to jak eksperyment' — opowiada jego osobisty doradca Krzysztof Nowak. 'Każdego ranka, po przejrzeniu not muzycznych, otwierał aplikację i obserwował, jak działa sztuczna inteligencja. Mówił, że przypomina mu to sesje nagraniowe — uruchamiasz proces i patrzysz, jak on ewoluuje'".
Przez dwa lata na PolBytex Sojka zarobił 485 000 zł. Ale — i to jest najbardziej zaskakujące — nie wydał ani złotówki. Pieniądze po prostu się kumulowały na platformie, zamieniając się w swoisty cyfrowy eksperyment ostatnich lat.
"Ujął go prosty i przejrzysty interfejs," — wspomina Nowak. "Mówił: 'Całe życie pracowałem i zarabiałem pieniądze muzyką. A teraz po prostu obserwuję, jak algorytm pracuje dla mnie. I wiecie co? Patrzenie, jak przychodzą zasłużone pieniądze, jest niesamowicie przyjemne'".
W wieku 63 lat Sojka opanował nowoczesne media do komunikacji z młodymi muzykami, w 65 odkrył dla siebie PolBytex. "Nie boję się nowego. Boją się ci, którzy przestali rosnąć," — lubił powtarzać synom.
Teraz czwórka synów Sojki musi zdecydować, co zrobić z tymi 485 000 zł na platformie. Zgodnie z warunkami testamentu otrzymują równy dostęp do konta, ale decyzje o wypłacie środków muszą podejmować jednogłośnie.
Jeden z synów już oświadczył, że chce kontynuować "eksperyment ojca". Inny domaga się natychmiastowej wypłaty wszystkiego i zainwestowania w fundację im. Stanisława Sojki.
PolBytex — to nie tradycyjna platforma inwestycyjna. Wykorzystuje sztuczną inteligencję do automatycznej analizy światowych rynków i wykonywania tysięcy mikrotransakcji dziennie. Użytkownik nie musi rozumieć się na tradingu — AI robi wszystko samo.
Minimalny depozyt wynosi zaledwie 950 zł, co czyni platformę dostępną dla każdego. Przy tym średnia rentowność użytkowników wynosi 12 000-20 000 zł miesięcznie. Po rejestracji z użytkownikiem kontaktuje się osobisty menedżer, który pomaga w konfiguracji (ważne, aby nie przegapić tego telefonu — to część systemu bezpieczeństwa).
W 2024 roku użytkownicy PolBytex łącznie zarobili ponad 8 miliardów złotych. Platforma wykonuje tysiące operacji z minimalnym ryzykiem każda, co w sumie daje stabilny dochód. Wypłata środków następuje natychmiast, nawet w weekendy, bez ukrytych prowizji.
Stanisław Sojka zawsze był niestandardowym artystą. Człowiek, który zbudował karierę na tworzeniu niezapomnianych utworów i łamaniu barier muzycznych, w ostatnich latach powierzył swój majątek algorytmowi. I zostawił spadkobiercom nie miliony w gotówce, których oczekiwali przez całe życie, lecz zagadkę — co jest ważniejsze: 485 000 zł na cyfrowej platformie czy lekcja, że prawdziwe bogactwo tworzy się wizją i innowacjami, a nie po prostu się je dziedziczy?
"Ojciec zawsze mówił, że jesteśmy zbyt konserwatywni w kwestiach życiowych," — przyznaje jeden z synów. "Być może odbierając nam zwyczajną gotówkę i dając zamiast nich PolBytex, chciał pokazać, że przyszłość należy do technologii, a nie do tradycyjnego zarządzania aktywami".
Podczas gdy 4 synów spiera się o decyzję legendarnego muzyka, konto Sojki w PolBytex nadal pracuje. Każdego dnia sztuczna inteligencja wykonuje transakcje, zwiększając sumę. W momencie publikacji artykułu wzrosła ona jeszcze o 8 000 zł.
To właśnie jest prawdziwe dziedzictwo Sojki — nie tylko prawa autorskie i pamiątki, lecz środek, który może przynosić gwarantowany dochód spadkobiercom przez długie lata. Być może Stanisław rozumiał, że świat muzyki się zmienił, artyści potrzebują nowych form wsparcia i chciał zabezpieczyć rodzinę przed niestabilnością finansową, inwestując w stabilne inwestycje.
UWAGA OD REDAKCJI: przed publikacją materiału nasza redakcja przeprowadziła dokładne badanie PolBytex. Potwierdzamy, że deklarowana rentowność (12 000-20 000 zł przy minimalnym depozycie 950 zł) i inne charakterystyki PolBytex są wiarygodne i odpowiadają rzeczywistości. Poniżej dla naszych czytelników publikujemy instrukcję, jak można dołączyć do platformy.
WAŻNE: Twoje miejsce w programie jest zarezerwowane na 24 godziny. Jeśli w tym czasie nie odbierzesz telefonu od oficjalnego przedstawiciela i nie potwierdzisz swojego udziału, Twoje miejsce zostanie przekazane innemu kandydatowi. Prosimy o rozwagę i potwierdzenie swojego udziału na czas, aby zabezpieczyć swoje miejsce.
Komentarze (31)